Kebun Raya, czyli wielki ogród - największy ogród botaniczny w Indonezji, mieszczący się szczęśliwie w moim mieście, był dzisiaj celem naszej wyprawy. Ten Bogor to w ogóle genialne miejsce dla biologa - ma kilka muzeów przyrodniczych, szkołę rolniczą i liczne łażące wszędzie zwierzątka. Próbuję upolować aparatem ciciak czyli jedną z małych jaszczurek, które biegają nam tu po ścianach, ale są niezwykle szybkie i płochliwe. Dzisiaj widziałam też żabę, która łaziła sobie po szybie w oknie. Gatunków mrówek jest tu chyba ze sto tysięcy, najwięcej w moim pokoju ;) Duże, małe, długonogie, rude, czarne, prążkowane - mogę tak wymieniać do jutra. Są tu też liczne koty, które nie wiedzieć czemu są przeważnie częściowo pozbawione ogonów i chyba niezbyt zdrowe. No i nasze wspaniałe tropikalne karaluchy. Wieczorem latają wielkie nietoperze, w dzień niestety prawie nie ma ptaków.
Ogród zwiedzałam z Suhailem, myślę, że 4 godziny wędrówki bez wody i jedzenia były dla niego niemałym wysiłkiem, ale zniósł to całkiem dzielnie :) W porze modlitwy poszedł do meczetu, który znajduje się również na terenie ogrodu, a ja w tym czasie z przyjemnością poleżałam sobie na trawie. Z jego późniejszej relacji dowiedziałam się, że strażnicy, którzy mnie widzieli najpierw zastanawiali się czy nic mi się nie stało, a potem dziwili, że oni zawsze chowają się przed słońcem a bule się tu opala.
Na obiad - czyli po 18-tej był dzisiaj Nasi Padang - ryż, a do tego wybierz sobie mięsko - zapłacisz tylko za to co zjesz. Ps. Suhail jada ryż palcami. Na stole widać miseczkę z wodą do ich umycia po posiłku.
Po południu przyjechał nowy kolega z Rosji - Igor, a na kolację dołączył mój przyjaciel Panji z Dżakarty.
Jeszcze dwa słowa o deszczu, bo zaczęło padać chwilę po tym jak wyruszyliśmy do domów i pada do tej pory. Bogor to miejsce położone nieco wyżej od Dżakarty, dzięki temu odrobinę chłodniejsze, z dużą ilością opadów. Pada tu prawie codziennie - po południu bądź wieczorem, a deszcz ten wygląda nieco inaczej niż u nas. Otóż po kilku pierwszych kilku kroplach rozpoczyna się od razu wielka ulewa, która trwa sobie może kilkadziesiąt minut. Warto szybko gdzieś się schować - przemaka się do suchej nitki dosłownie w kilka sekund :)

















zdjęcie nr 10 z misiem koalą jest fantastyczne
OdpowiedzUsuń