Pokażę Wam tylko moją business class w ostatnim samolocie :)
Pierwszego dnia po przyjeździe do Bogoru dostałam pokoik w mini akademiku, załatwiony przez organizatorów stypendium. To specjalny przywilej dla nas, żebyśmy nie musieli szukać sobie miejsca na nocleg lub płacić o wiele drożej w hotelu. Niestety chyba poszli po kosztach - spodziewałam się akademika Karoliny z zeszłego roku a dostałam coś zupełnie innego. Na zdjęciach nie wygląda to najgorzej, ale w pokoiku śmierdziało, materac był okrutnie brudny i było bardzo gorąco. Łazienka z tradycyjnym kibelkiem "na Małysza" i polewanie wodą z wielkiej beczki zamiast prysznica. Nie chciałam tam spędzić ani jednej nocy, więc jeszcze tego samego dnia załatwiłam sobie pokój w miejscu, które znałam z bloga Karoliny - okazało się być kawałek dalej na tej samej ulicy. Teoretycznie nie mogłam tego zrobić bo nasza opiekunka poprosiła by przez pierwszy miesiąc mieszkać tutaj bo to już zorganizowane i w ogóle, ale myślę że opłata za miesiąc niebytu załatwi sprawę. Wiktor - polski kolega z naszej grupy, który jest tu już od tygodnia, pierwszego dnia zrobił dokładnie to samo :)
Oto skąd uciekłam:
Drugi dzień w Bogor mija pięknie i pozytywnie - mamy Ramadan więc ludzie odpoczywają przez cały dzień - przeważnie śpią - chyba nie mają na nic siły na głodzie ;) Nie ma nic do jedzenia na ulicach ale nasze wielkie centrum handlowe ma czynne fast foody więc dajemy radę. Wiktor mieszka w pokoju wynajmowanym przez rodzinę i ma tam wyżywienie - w islamskim kraju trafił na Chrześcijan, którzy mogą spokojnie jeść w trakcie dnia.
Po południu pozwiedzaliśmy trochę inną część miasta - oto jak wygląda prawdziwa Indonezja.
![]() |
| Anggkot - miejscowy busik. każdy ma numer i kursuje po wyznaczonej trasie jak autobus. |








Bardzo udane zdjęcie z tej bussiness class :) Tylko co tak pusto ? hmm
OdpowiedzUsuńale Azja, foto ze straganem i tymi betonami e-juss piorunuje mnie
OdpowiedzUsuń